Raciąż.eu

Banner portalu Raciąż.eu

Nasze miasto troszkę inaczej

Jesteś w:   Strona główna > Felietony miejskie > Z archiwum: Jak Energa przed smrodem biogazowni Raciąż uratowała czyli ...

 

Aktualności

Felietony miejskie

Z archiwum: Jak Energa przed smrodem biogazowni Raciąż uratowała czyli burmistrz Sadowski i wielkie pieniądze w tle

Raciąż. Miastem rządzi burmistrz Janusz Sadowski. Chce budować w Raciążu bigazownię. Koresponduje w tej sprawie...

„Miałem podjąć działania, żeby reprezentować burmistrza”, KRI mówiła o budowie ogromnego jak na polskie warunki obiektu biogazowego, będą z tego powodu protesty, niezadowolenie”, „obiekt ma być położony praktycznie w środku miasta, protesty”, najgorsze są surowce… co oznacza duże prawdopodobieństwo powstania dużej ilości odorów = protesty”, „należy…rozpoznać, czy 3 MWe jest osiągalne…ale bez zagrożenia związanego z pogorszeniem wizerunku przez p. Burmistrza J. Sadowskiego”.


Biogazownia to instalacja służąca do produkcji biogazu z biomasy roślinnej, odchodów zwierzęcych, organicznych odpadów (np. z przemysłu spożywczego), odpadów poubojowych lub biologicznego osadu ze ścieków. Następnie biogaz może być wykorzystywany do produkcji prądu elektrycznego. Biogaz powstaje między innymi z gnojowicy bydła, świń, obornika bydła, świń, kur i koni, odpadków poubojowych kurczaków i innych zwierząt, kiszonki kukurydzy, traw oraz wysłodzin browarnianych. Materiały te rozkładają się, fermentują wydzielając biogaz. Towarzyszy temu nieznośny smród. Dlatego fermentacja przebiegać powinna w warunkach izolowanych. Źródłem smrodu jest także przewożenie surowców wymienionych na wstępie – gnojowicę, odpady poubojowe czy kiszonki ciężarówkami trzeba przewieźć do biogazowni. Na dobę do biogazowni może jeździć kilkadziesiąt pojazdów przywożących „surowiec”. Potem to co przefermentuje – gęstą śmierdzącą maź trzeba gdzieś przechować a następnie wywieźć. To kolejne źródło niesamowitego smrodu.

Gdy wpiszemy w wyszukiwarkę internetową hasło „biogazownia”, szczególnie „biogazownia w Liszkowie” to znajdziemy mnóstwo stron opisujących protesty mieszkańców przeciwko takiej inwestycji oraz skutki dla ludzi i środowiska ich działalności. Między innymi takie: „Co zobaczyliśmy i poczuliśmy? Smród. Smród w promieniu pięciu kilometrów. Smród unoszący się również z pól, na które bez opamiętania wylewany jest cuchnący, trujący poferment (gęsta ciecz).” Taka biogazownia omal nie powstała w Raciążu. Mając bowiem wszystkie te informacje, burmistrz Sadowski próbował zlokalizować taką biogazownię w naszym mieście. W Raciążu protestów nie było, bo wszystko działo się w tajemnicy. To, że biogazownia nie powstała, zawdzięczamy tylko uwarunkowaniom zewnętrznym. Szokujący jest też język i poziom korespondencji pomiędzy burmistrzem a chcącymi biogazownię budować. I gigantyczne pieniądze w tle do zarobienia, jakie stoją za takimi inwestycjami. Jednak nie do zarobienia przez mieszkańców. Tym zostałby tylko smród tych pieniędzy a kasę zgarniałby kto inny.

To już niechlubna tradycja, że o sprawach ważnych, a przy tym kontrowersyjnych, burmistrz Sadowski nie informuje ani społeczeństwa, ani Rady Miejskiej. Po raz kolejny całkowity przypadek sprawił, że sprawa budowy biogazowni w Raciążu ujrzała światło dzienne. Jednemu z radnych wpadło w ręce pismo burmistrza Sadowskiego do Energi – Operatora z dnia 22 sierpnia 2011 roku. W piśmie tym, z niezrozumiałych powodów, burmistrz występuje w imieniu prywatnej firmy. Czytamy w nim m.in. że w Raciążu prowadzone są prace przygotowawcze związane z wyborem lokalizacji zamierzenia inwestycyjnego polegającego na budowie biogazowni, że ta budowa stanowi zadanie priorytetowe dla dalszego rozwoju miasta, że jest to „nasze przedsięwzięcie”, „nasza inwestycja”. Po pismem podpisał się nie Janusz Sadowski, reprezentant prywatnej firmy, a Janusz Sadowski Burmistrz Miasta Raciąż, co sugerowało jakoby to miała być inwestycja miejska. Te ostatnie określenia to po prostu kłamstwa. O inwestycjach w mieście stanowi Rada Miejska, a ta nigdy nawet nie rozważała takiego przedsięwzięcia. A tym bardziej nie jest to priorytetowe zadanie dla dalszego rozwoju miasta. Burmistrz Sadowski pytany czemu wystąpił z takim pismem odpowiedział, że zrobił to z grzeczności dla prywatnej firmy. Szkoda, że zawsze grzeczność burmistrza skierowana jest w takich sprawach ku prywatnym biznesmenom, a nigdy ku społeczeństwu (tak jak w sprawie wiatraków).

Oczywiście nikt nie dowiedziałby się o kulisach tej sprawy, gdyby nie kolejny przypadek. Burmistrz został poproszony o pokazanie odpowiedzi z Energi, po dłuższym czasie przyniósł na posiedzenie komisji stałych Rady Miejskiej całą teczkę i próbował pokazać jedno pismo. Nie spodziewał się, że cała zawartość zostanie obejrzana. Można było wyczytać z twarzy burmistrza, że wzbudziło to w nim głęboki niepokój. To co było w teczce pokazuje o co tak naprawdę chodzi w tego rodzaju inwestycjach. Mowa o miejscach pracy, o podatkach to tylko mydlenie oczu. W grę wchodzą potężne pieniądze, padają niedwuznaczne propozycje. Ale po kolei…

1 września 2011 roku burmistrz podpisał Umowę o współpracy i zasadach zachowania poufności pomiędzy Gminą Miasto Raciąż a spółką KRI SA. W umowie tej chodziło o współpracę w zakresie przygotowania i realizacji projektów energetycznych (czytaj biogazowni). Umowa była tak poufna, że nie wiedziała o niej nie tylko Rada Miejska, ale nawet na tak ważnym dokumencie nie ma parafki radcy prawnego zatrudnianego przez Urząd Miejski. Burmistrz Sadowski nie jest prawnikiem, a mimo to sam, bez pomocy fachowca podpisuje tego typu umowy.

10 września burmistrz Sadowski otrzymał e-mail od przedstawiciela firmy JOKA, który chce zainteresować naszego włodarza budową biogazowni w Raciążu. Pisze m.in., że miasto będzie miało frontalne korzyści z posiadania biogazowni, dla której surowcem mogą być m.in. …gnojowica, serwatka, odpady gastronomiczne, odpady poubojowe… Wiedząc co to oznacza dla mieszkańców, jaki smród niesie, Sadowski wystosował odpowiedź do prezesa firmy JOKA o następującej treści:

„ W nawiązaniu do rozmów przeprowadzonych z Panem Dyrektorem Ł. uprzejmie informuję, iż jestem zainteresowany współpracą z JOKA Sp. z o.o. i lokalizacją w Raciążu realizowanych przez firmę inwestycji. Uprzejmie informuję, iż Raciąż jest niewielkim, lecz prężnie rozwijającym się miasteczkiem, mającym dogodne położenie, korzystne dla potencjalnych inwestycji.”

Burmistrz zadecydował jednoosobowo, że Raciąż będzie brnął w sprawę biogazowni, mimo że kilka dni wcześniej otrzymał bardzo interesujący dokument. Dostaje w nim instrukcje, tak jak gdyby był podwładnym niejakiego pana K. Jedną z instrukcji jest, aby burmistrz nadal rozmawiał z firmą KRI. Najciekawsze rzeczy kryją się jednak w załączniku mającym klauzulę poufności. W załączonym piśmie, wysłanym przez pana K. do burmistrza Sadowskiego i do prezesa Polmleku czytamy m.in.:

„Miałem podjąć działania, żeby reprezentować burmistrza”, KRI mówiła o budowie ogromnego jak na polskie warunki obiektu biogazowego, będą z tego powodu protesty, niezadowolenie”, „obiekt ma być położony praktycznie w środku miasta, protesty”, najgorsze są surowce… co oznacza duże prawdopodobieństwo powstania dużej ilości odorów = protesty”, „należy…rozpoznać, czy 3 MWe jest osiągalne…ale bez zagrożenia związanego z pogorszeniem wizerunku przez p. Burmistrza J. Sadowskiego”. !!!!

W dalszej części jest mowa o potężnych pieniądzach, które można zarobić:

„Grzechem byłoby oddać projekt w postaci surowców (i biznes z tego płynący) w obce ręce. Albo inaczej, projekt biogazownia należy doprowadzić do zaawansowanego poziomu, wykonać całą dokumentację aż do pozwolenia na budowę, być może udałoby się uzyskać środki publiczne na realizację przedsięwzięcia. Wtedy inwestując do ok. 200 tys zł w wykonanie dokumentacji i potem sprzedając projekt inwestorowi uzyskać za niego kilka milionów złotych”.

„Koszt budowy biogazowni wynosi 15-20 mln bez dotacji, dochód ok. 5 mln na rok, jest o co powalczyć”

„Ze wskazanie obiektu (lokalizacji) płacono 15 tys. zł”

„Ciekawe, atrakcyjne sektory do inwestowania to: siłownie wiatrowe…”, „od samego początku, bardzo w każdym działaniu w Raciążu wspiera mnie Burmistrz, Pan Janusz Sadowski. Może zaprosimy burmistrza na spotkanie do Lidzbarka Warmińskiego, ale na rozmowy poza obradami spotkania?”, „silnym wsparciem dla nas może być na początku Burmistrz Raciąża p. Janusz Sadowski”.

Jak widać z przedstawionych cytatów gra idzie o wielkie pieniądze. Burmistrz Sadowski wiedział, że biogazownia ma być potężna, że bardzo blisko ludzkich domostw, że będzie śmierdzieć, że będą protesty, a mimo to po kryjomu, z nikim nie konsultując, służąc wszelką pomocą potencjalnym inwestorom, parł ku jej powstaniu. Rodzi się pytanie – dlaczego to robił? Odpowiedź pozostawiamy czytającym

25 września burmistrz otrzymał e-mail od dyrektora ds. inwestycji w firmie JOKA. Dziękuje on za zainteresowanie swoją propozycją i zarazem składa nowe propozycje, których realizacja oznaczałaby złamanie prawa. Proponuje m.in. sfinansowanie zmiany „studium” (zagospodarowania przestrzennego) oraz Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego. Jest to całkowicie niezgodne z prawem. Deklaruje ponadto każdy rodzaj współpracy, jednak warunkiem jest super dobra wola włodarzy gmin i deklarowana pełna współpraca. Autor pisma bardzo pogardliwie wyraża się o społecznościach lokalnych. Pisze, że nie zależy mu by edukować złośliwy polityczno-matolski analfabetyzm, więc nawiązuje przyjaźnie tam, gdzie zastaje dobry klimat. Czy takie pismo nie powinno ostudzić zapałów burmistrza, dla którego przestrzeganie prawa powinno być oczywistością?

30 września burmistrz Sadowski otrzymał kolejnego e-maila od pana K., w którym został poinformowany o 2 spotkaniach w sprawie „biogazowni Raciąż” – z firmą JOKA i inwestorem z Izraela. Po raz kolejny jest też zapewniany, że „biogazownia to biznes dość dobry. Po co ma go robić ktoś inny.”

Można zapytać, że skoro to taki biznes, że skoro burmistrz tak był zaangażowany, że w grę wchodziły tak potężne pieniądze, to czemu biogazownia nie powstała. Ano nie powstała dlatego, że Energa-Operator SA oddział w Płocku poinformował, iż brak jest możliwości przyłączenia biogazowni do sieci elektroenergetycznej. Tak banalny powód zastopował „cuchnącą inwestycję”. 10 października na ręce Janusza Sadowskiego wpłynęło pismo z firmy KRI dotyczące zakończenia współpracy dotyczącej projektu biogazowni zlokalizowanej w Raciążu. Powodem zaprzestania prac, jak mówi pismo, jest niska realność finalizacji z sukcesem przedsięwzięcia w krótkim czasie.

Gdy opisywane powyżej fakty wyszły na jaw, burmistrz Sadowski próbował bagatelizować całą sprawę. Mówił coś o grzeczności, o luźnych rozmowach, o miejscach pracy itd. Prawda jest taka, że ktoś próbował zrobić potężny biznes kosztem mieszkańców Raciąża, którzy musieliby żyć w sąsiedztwie potężnej biogazowni i w oparach smrodu. Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że burmistrz wybrany przez społeczeństwo na swojego reprezentanta, jak widać całkowicie się ze swymi wyborcami nie liczy. Z nikim nie konsultuje swoich decyzji, nawet tak kontrowersyjnych, których skutki ponosilibyśmy wszyscy przez długie lata. Jego decyzje i podejmowane działania każą wątpić w jego troskę o przyszłość miasta i mieszkańców.

(S)

Zabrania się kopiowania i wykorzystywania materiałów zgromadzonych w serwisie
www.raciaz.eu bez zgody autorów.

Polly

Projekt i wykonanie: